piątek, 4 stycznia 2013

#008

Od tego incydentu w parku minęły 2 dni. Siedzę całymi dniami w szpitalu z nadzieją, że w końcu James się obudzi.
Lekarze poinformowali mnie, że to nic nie szczególnego. zapadł w śpiączkę trwającą 2 - 3 dni. Zapomniałam jak się nazywa. Ale to teraz nie istotne. 
Nie odzywałam się z chłopakami, nie chciałam by siedzieli tutaj ze mną i mnie co chwilę pocieszali,ani dodawali otuchy.. Chciałam by sama. I sama męczyc się z tym wszystkim. 
Podłączyli go do tysięcy kabelków, wsadzili mu dwie rurki do nosa, by lepiej oddychał. Pielęgniarka przychodziła co 3 godziny zmieniając James'owi kroplówkę. 
To moja wina. Tylko moja. Mogłam na noc przyjśc do domu.. byłoby inaczej. Ale czasu nie cofnę. 
Płakac mi się chce. 
Poczułam wibrację w kieszeni. Znowu dzwoni mi telefon. Wyjęłam go   i zerknęłam na wyświetlacz. Harry.
Próbuje dodzwonic się do mnie chyba z 50 razy od tych dwóch dni.
-'Chyba odbiorę'- pomyślałam. - Halo?

-Mia?! Czemu nie odbierałaś telefonu? Wiesz jak się o Ciebie martwiłem?! Myślałem, że coś ci się stało! Tak w ogóle to gdzie jesteś?! - zadawał tyle pytań, że miałam ochotę się rozłączyc. 

-W szpitalu. Jestem w szpitalu.- odpowiedziałam.

-Co??! Gdzie ty jesteś?! A-ale co się stało? - pytał zaniepokojony chłopak. 

-Mi nic. James'owi zatem tak. przedwczoraj znaleźliśmy ojca w parku.. pobili się , a teraz James od tych dwóch dni, leży w śpiączce.  - powiedziałam spoglądając na brata.

-Tak mi przykro. Może przyjadę do Ciebie? - wiedziałam, że w końcu to powie.

-Nie! I tak zaraz idę do domu. Nie ma potrzeby. Ale dziękuję. - odpowiedziałam. 

-Dobrze... pamiętaj o tym, że Cię kocham. 

-Ja Ciebie też kocham misiek. - zmusiłam się, by powiedziec to z uśmiechem na twarzy. Było mi ciężko. Rozłączyłam się i głośno westchnęłam.

-Wiedziałam, że panią tutaj zastanę. Doktor prosi, by poszła pani do domu. O wszystkim będzie  pani informowana. - oznajmiła pielęgniarka wchodząc do sali.

- No dobrze. - pielęgniarka podeszła do łóżka z drugiej strony i zaczęła zmieniać James'owi kroplówkę. Mogłam z bliska zobaczyć jej wizytówkę Lilly. Lilly Ross. Wyglądała na bardzo młodą 20 ub 23 lata. . - Kiedy on się obudzi?

- Na 90 procent nastąpi to dzisiaj, albo jutro rano. - odpowiedziała Lilly.

- Zadzwonicie do mnie, prawda? - stwierdziłam, że zadają za dużo pytań.

- Ależ oczywiście. - posłała mi ciepły uśmiech. - to nasz obowiązek. - Spojrzałam na brata i wstając z krzesła rzekłam

-Do widzenia pani Ross. - nie widziałam jej reakcji, ale na pewno zrobiła zdziwioną minę.
Ruszyłam w stronę windy. Czekając na nią, wyciągnęłam telefon z kieszeni i spojrzałam, która godzina. 14:38.Jestem strasznie zmęczona. Winda się otworzyła. Na szczęście pusta. Naciskając przycisk z numerem 0 spojrzałam na lustro.Wyglądałam okropnie. Wielkie wory pod oczami. Twarz blada, a oczy smutne.
Opuściłam szpital. Idąc ulicami Londynu, nie zwracałam na nikogo uwagi, nie chciałam także spotkać żadnych fanek 1D, słysząc od nich, że tylko wykorzystuję Harry'ego i resztę. Przecież to nie prawda. No chyba, że coś powiedzieli, a ja o tym nie wiem. Wątpie. Skręcając na swoją uliczkę usłyszałam, że ktoś o mnie mówi. Odwróciłam się i ujrzałam fanki 1D.

- Odwal się od Harry'ego i reszty chłopaków, nie zasługujesz na ich. Wykorzystujesz każdego z nich. Harry nie jest i nie będzie z Tobą szczęśliwy. Jesteś idiotką i egoistką. - mówiła jedna z nich. Blondyna około 18 lat.

-Co Cię to interesuje? - zapytałam nawet na nią nie spoglądając

-Suka. - o nieee! Nie pozwolę tak na siebie mówić.

- Przepraszam, co ty powiedziałaś? - zapytałam odwracając się w jej stronę.

-To co słyszałaś! Jesteś wredną suką. - odpowiedziała. - zrzuciłam torbę z ramienia i podeszłam do niej.

-Suką to może ty jesteś! Ja nie pozwolę tak na siebie mówić! - krzyknęłam w jej kierunku.

-Noc, szafa, koc. - powiedziała druga z nich. Spojrzałyśmy na nią miną wtf.- no co ja tylko myślę głośno. Nie chciałam wdać się w bójkę z jakimś plastikiem. Jeszcze by mi oczy powydłubywała tymi tipsami. Więc wzięłam swoją torbę, otworzyłam drzwi od mieszkania i zatrzasnęłam je z hukiem. Nie będę przejmowała się, że jakiś plastik ma do mnie pretensje.
Weszłam do łazienki i wzięłam długi prysznic. Po wyjściu z łazienki ubrałam się w to i ruszyłam do kuchni w celu przygotowania czegoś do picia. Sięgnęłam do najwyższej półki w kuchni. Sięgając po opakowanie herbaty, na ziemię spadło zdjęcie. Kucnęłam i wzięłam je do ręki.
Dokładnie je obejrzałam.
Mama i ja..
Przerywa mi dzwonek do drzwi. Odkładam zdjęcie na fotel i idę otworzyć drzwi. Moim oczom ukazuje się chłopak w kapturze i okularach przeciwslonecznych.

-Cześć. Mogę wejść? - pyta nieznajomy.

-Ym, jasne wchodź. - odpowiadam wpuszczając go. Chłopak po upewnieniu się się zamknęłam drzwi zdejmuje kapur i okulary. Odwraca się do mnie i widzę Justina. Tak, Justina Biebera. Nie zachwycam się za bardzo, ani nie wkurzam.

-Jestem Justin. - mówi podając mi dłoń.

-A ja Mia. - ściskam jego dłoń i po chwili dodaje. - Miło mi Cię poznać. - nie wierzę w to co mówię

-Mi również - odpowiada.


---------------------------------------------------
Cholera.
Przepraszam bardzo. Nie chciałam Was zawieść. Nie miałam praktycznie czasu, do tego nie miałam weny. Nie było mnie tu od miesiąca. Przepraszam również, że taki krótki. Od jutra biorę się za pisanie 9 rozdziału.
JEŻELI CHCECIE IMAGIN TO PISZCIE!

@theydontknow_69

sobota, 1 grudnia 2012

#007

Spałam murowanym snem kiedy coś ciężkiego walnęło mnie w brzuch. Otarłam senne oczy a to co leżało na moim brzuchu był łeb Hazzy. Wolała bym to gdyby nie fakt że jestem w samej bieliźnie tak jak Harry. Spanikowana zaczęłam budzić chłopaka

Harry budź się -warknęłam i zaczęłam nim potrząsać

-Jeszcze 5 minut mamo-wymruczał i mocniej wtulił się we mnie

-Harry pajacu pobudka - krzyknęłam a on automatycznie usiadł i zaczął przecierać zaspane oczy.

-Co jest?

-Co my wczoraj robiliśmy-zapytałam go

-Pamiętam że się całowaliśmy a potem film mi się urwał

-CO???? Całowaliśmy się a ja tego nie pamiętam???-warknęłam wkurzona- najbardziej obawiem się czegoś innego

-Czego?-zapytał patrząc uważnie na mnie.

-Że my ten... no .. ten tego-wyszeptałam zażenowana

-Nieee-zachichotał a ja wypuściłam z ulgą powietrze- a może- uśmiechnął się złośliwie

Myślałam że go zabije za te jego głupie odpowiedzi ale że byłam w samej bieliźnie musiałam po prostu się szybko ubrać. Wzięłam swoją sukienkę
, która leżała na krześle, następnie wsadziłam do niej jedną nogę, potem drugą i włożyłam ją, a wręcz wskoczyłam, co spowodowało u mojego chłopaka śmiech. On jest głupi. Żartowałam.

-Harry , ja muszę chyba już iść. James pewnie się martwi, nie wiem co z ojcem się dzieje. - powiedziałam patrząc na niego. Nie odpowiedział mi , wstał i zrobił podkówkę i patrzał się na mnie tymi swoimi paczadłami. W pewnym momencie zrobiły się takie wielkie i błyszczące, że zakryłam je ręka aby na nie nie patrzeć. Z chęcią zostałabym tutaj, no ale trzeba iść do domu, po drodze wymyślając przeprosiny dla James'a, aby na mnie nie krzyczał, że zostałam na noc u chłopaków. Miejmy nadzieję, że nie będzie się darł. -Harry słodki palancie... - powiedziałam.

-Mia, ty słodka debilko. Kocham cię. - odpowiedział całując moją dłoń. Awwww, uwielbiam go.

-Też cię kocham - nie mogę powiedzieć jak bardzo moja mordka cieszy się, kiedy jestem koło niego. Wcześniej to mówiłam na chłopaków pedały i dzieciaki. popełniłam błąd, że takie rzeczy o nich mówiłam. Oni są wspaniali.

-Odprowadzę cię na dół. - Kierował się w stronę drzwi, ale go zatrzymałam.

-Hola, hola! Nie zapomniałeś o czymś? - zapytałam.

-Tutaj każdy chodzi w bokserkach. - odpowiedział i pociągnął mnie za ręke.

 - No chyba nie. - powiedziałam pod nosem.

-Co mówisz Mia? - dopytywał się chłopak

-Pytam, czy potem do mnie wpadniesz? - musiałam chyba coś wymyślić, nie?

-Oczywiście, że tak. Wpadłbym nawet o 23, a ty byś o tym nie wiedziała. - odpowiedział. Zbiegł na dół obrócił się w stronę schodów i wystawił do mnie ręce. - skacz. - jezu! większego debila w życiu nie widziałam.

-Głupek. - poklepałam się palcem po czole. -Chcesz, żebym w 2 dzień naszego związku połamała sobie kark i nogi? Nie, dzięki. Wolę zejść sama, na pewno będzie bezpieczniej. - powiedziałam schodząc na dół. - a tak przy okazji widziałeś gdzieś moje buty?

-Stoją przy drzwiach.  - odpowiedział loczek , rzucając się na kanapę. Nie wiem jakim cudem, ale wcześniej nie widziałam jak wygląda salon w ich domu.

-Jaki masz rozmiar? - zapytał głos za moimi plecami. Odwróciłam się i ujrzałam mordkę Louis'a.

-39, czemu pytasz? - zadałam pytanie. Co ich tak nagle wszystko interesuje? Nie odpowiedział, tylko się uśmiechnął. Podszedł do drzwi, gdzie znajdowały się moje buty założył jednego. Koło niego nagle znalazł się Niall i założył 2 obcas. Odwróciłam się w stronę kuchni gdzie Liam mierzył wzrokiem łyżkę, którą trzymał Styles. Rodzina Adamsów. Serio. - Chyba tylko Zayn jest tutaj normalny.

-Dzięki, też tak uważam. - powiedział wchodząc do domu. Rozejrzał się dookoła i zrobił dziwaczną minę. - co się tutaj dzieje? - zapytał.

-Niall i Louis chodzą w moich obcasach. A Harry prawdopodobnie straszy Liam'a łyżką. - odpowiedziałam odbierając chłopakom szpilki, po czym założyłam je na własne nogi. - Dobra ja idę chłopaki. Narazie.

- Ok paa! - wydarli się wszyscy. Zayn pocałował mnie w policzek , a Harry krzyknął jeszcze z kuchni dłuuugie ' Kocham Cię'. Pokiwałam głowa, że rozumiem i opuściłam ten budynek.
Teraz czeka mnie 20 minut drogi. Dobrze , że poszłam do domu bez Harry'ego bo mogę przynajmniej pomyśleć o wszystkim. wyciągnęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer James'a. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci... POCZTA GŁOSOWA ! Wiedziałam , że nie odbierze. Po co mu do cholery ten telefon, jak go nie odbiera? Szłam i myślałam wprawdzie o wszystkim, o czym można było myśleć.
Gdy doszłam do domu i nacisnęłam na klamkę miałam wrażenie, że będzie tam spokój i ojca nie będzie. Miałam rację, nie było go. Weszłam szybko do pokoju wziełam z szafy ten komplet (tylko sweter i spodnie) i ruszyłam do swojej łazienki. wzięłam sobie odprężającą kąpiel, która trwała 20 minut. wysuszyłam włosy i związałam je w wysokiego kucyka . związując włosy zobaczyłam coś czerwonego na mojej szyi i obojczyku. Przyjrzałam się dokładniej i zorientowałam się, że to były 2 malinki. Zabiję Styles'a. Chociaż.. nie..
wyszłam z łazienki i ruszyłam w stronę pokoju James'a . zapukałam raz, drugi, trzeci. Postanowiłam, że wejdę. Mój brat leżał na łóżku z zamkniętymi oczyma i słuchawkami w uszach. Słuchał tak głośno muzyki, że nie był w stanie usłyszeć jak wchodzę do pokoju. Postanowiłam go wystraszyć, więc rzuciłam się na łózko brata zwalając go z niego, a ja razem z nim. Po chwili wybuchłam śmiechem. Spenncer wyglądał komicznie. wystraszył się jak mała dziewczynka. Dla mnie to było zabawne, dla niego raczej nie. Zaraz mnie udupi.

-MIO SPENNCER ILE RAZY CI JUŻ POWTARZAŁEM, ŻE MASZ NIE STRASZYĆ SWOJEGO STARSZEGO O DWA LATA BRATA JAMES'A SPENNCERA PONIEWAŻ ON NIE LUBI KIEDY JEST BUDZONY ZE SNU I STRASZONY ?!

-Też cię kocham James. - powiedziałam i pokazałam szereg bialych żębów.

-To nie było miłe z Twojej strony. - oznajmił James.

-Zrobiłam Ci tak tylko 2, 3 razy. A ty mi? Mam zacząć wymieniać?- mówiłam grożąc mu, bo tych 'żartów' było dość sporo.

-Lepiej nie. - poinformował mnie. wstał z podłogi, po czym zapytał.- Masz mi coś do powiedzenia?

-Raczej nie.- skłamałam.

-Dobra, nie ważne. Zmieniając temat to widziałaś dzisiaj ojca? - zapytał.

-Nie, w ogóle to nie wiem, gdzie on teraz się znajduję. Może pójdziemy go poszukać? - zaproponowałam.

-Dobry pomysł. Chodźmy. - zeszliśmy na dół, założyliśmy buty, wyszliśmy z domu zamykając go na klucz. Postanowiliśmy, że pójdziemy do baru gdzie zazwyczaj przebywa. Tylko, że to nie jest taki zwykły bar. Siedzą tam tylko  faceci. Jakbym miała ich opisać, to wyglądaliby tak: wysocy, otyli, posiadający brodę,mający całe wytatułowane ramię. Nie myliłam się. Weszliśmy przez wielkie murowane drzwi i rozejrzeliśmy się dookoła w poszukiwaniu ojca.

-James, boję się. - powiedziałam i złapałam brata za bluzę.

-Spokojnie. Zaraz wyjdziemy. - powiedział ciągnąc mnie w głąb pomieszczenia. - Ty idziesz na lewo ja na prawo. - Serio? Nie no proszę. - Potem spotkamy się przy drzwiach.- podeszłam do lepszego pierwszego stolika i zapytałam. - Emm.. widzieli panowie - panowie, jak to zabrzmiało. - mojego ojca Adama Spenncera? - odpowiedzieli przecząco. Tak też było z 3 innymi stolikami. Zrezygnowana podeszłam do drzwi. Po chwili podbiegł do mnie James.

-Cholera, przed chwilą uciekł do parku.  - oznajmił i wybiegł z baru. pobiegłam za nim. Przez całą drogę nie odzywaliśmy się do siebie. W końcu dobiegliśmy do parku. Usiadłam na pierwszej lepszej ławce, by przynajmniej na chwilę odpocząć. Miałam nadzieję na chwilę odpoczynku, ale pociągnął mnie za sobą. Przeszukaliśmy połowę parku. - Tam jest! - krzyknął James, po czym przyspieszył.

-Ale James, co ty masz zamiar mu zrobić? - zapytałam. Kiedy doszliśmy na miejsce James rzucił się na ojca z pięściami. Ojciec był pijany, oddawał ciosy. - jezu James nie rób tego on cię pobije!! - krzyczałam. Bałam się o niego. Przecież on mógł coś mu zrobić. wszystko działo się tak szybko. James dostał z pięści w twarz, upadł na ziemię, a ojciec uciekł. - James!! - krzyknęłam podbiegając do niego. Nie ruszał się, oczy miał zamknięte, twarz miał we krwi. A jak coś poważnego mu się stało? Łzy napływały mi do oczu. Zaczęłam płakać. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wykręciłam numer pogotowia.


-----------------------------------------------
Proszę bardzo :D 7 rozdział,  w sobotę dodałam 1 częśc, ale ze nie było komentarzy, to dopisałam po prostu 2 częśc.
Zaczęcam  do komentowania.
Dziękuję.
@TheyDontKnow_69

poniedziałek, 19 listopada 2012

#006


HARRY



Co miałem innego zrobić? Odepchnąć ją?! Powiedzieć, że jesteśmy tylko przyjaciółmi?! Przecież sam tego chciałem. Na tą chwilę czekałem odkąd ją poznałem. gdzie ona była całe moje życie? Teraz liczy się tylko ona i tylko pocałunek.

Muszę przyznać , że świetnie całuje. Oplotła swoje ręce wokół mojej szyi,a ja objąłem ją w talii. Miałem taki plan z chłopakami, że zorganizujemy  dzisiaj imprezę z okazji gali MTV. Tylko przyjaciele. A! No właśnie, trzeba zaprosić Mię i Stellę na galę, a potem poinformować o imprezie. Casami o wszystkim zapominam. Moja dziewczyna odkleiła sie ode mnie i przytuliła. Cieszę się, że ją mam. Teraz jest moim całym światem i zawsze będzie. Mówię serio.



-Mia, chciałabym  zaprosić Ciebie i Stellę na galę MTV,  a potem na imprezę która odbędzie się u nas.



-Naprawdę? - zapytała.

-Tak. - Odpowiedziałem.

-Dziękuję. Kocham Cię Harry. - powiedziała moja piękność.

-Ja Ciebie też kocham Mia



*                           *                                   *



-Paul przyjechał , jedziemy już. - oznajmił Liam.

-A dziewczyny?  - zapytałem .

-Są już na miejscu. - powiedział Li.

-Aha.  - Wyszliśmy na zewnątrz, gdzie czekał na nas ochroniarz. Weszliśmy do limuzyny i po chwili ruszyliśmy .

Na galę mieliśmy jakieś 25 minut drogi. Całą drogę przegadaliśmy o imprezie.  Jesteśmy nominowani w 3 kategoriach. Boysband roku i najlepsza piosenka. Nie mam pojęcia czy wygramy, ale sam zaszczyt być na tej gali to już coś.

Na imprezie będzie  10 osób, Ja , chłopaki , Mia Stella Eleanor, Danielle i Perrie. . Gdy dojechaliśmy na miejsce, rozległy się piski naszych fanek. Najpierw z auta wyszedł Lou, za nim ja a potem reszta. Przeszliśmy do fanek, i zaczęliśmy podpisywać im płyty, koszulki i wiele innych . Następnie wspólnie weszliśmy do środka.

Przeszliśmy do miejsca, gdzie mieliśmy mieć robione zdjęcia. Usłyszałem z daleka znajomy mi śmiech. Rozejrzałem się i zauważyłem Mie, rozmawiała z Cher Lloyd, to jej fanka. Wyglądała ślicznie, miała na sobie to, a włosy miała pofalowane. Śliczna dziewczyna, moja dziewczyna.

Po zdjęciach ruszyliśmy na widownie. Gdy zajęliśmy swoje miejsca, za nami usiały dziewczyny, oprócz Perrie, bo ona była ze swoim zespołem. Posłałem Mii ciepły uśmiech, odpowiedziała tym samym.

Gala zaczęła się po 30 minutach. Na scenę weszła Jennifer , reporterka z USA.



 - Witam wszystkich zgromadzonych! .Jesteście gotowi? Bo ja tak W tegorocznej gali rozdamy 6 statuetek. No to zaczynamy! Nagrodę dla najlepszego wokalisty wręczy Miley Cyrus! - powiedziała, a wśród fanów rozległy się oklaski. Na scenie już stała Miley.



-Hej wszystkim! Teraz wręczę nagrodę dla najlepszego wokalisty. A oto nominowani: Drake, Flo Rida, Justin Bieber, Pittbull  i Chris Brown. Myślę , że wiecie kto wygra. A statuetkę zdobywa.. Justin Bieber! Gratulację Justin . - Na scenę wszedł Justin i odebrał statuetkę od Cyrus.



- Nie wierzę w to co się dzieję! Jestem tu niecałe 30 minut a już zdobyłem 1 statuetkę. Dziękuję ! - JB zszedł ze sceny , a potem weszła Katy Perry z Usherem.

-Hej wszystkim! - Przywitała się Katy.

-W kategorii dla najlepszej wokalistki nominowane są. Selena Gomez, Rihanna, Cher Lloyd i beyonce. - powiedział Usher.

-Statuetkę zdobywa .. - zaczęła Katy.


-Cher Lloyd. - dokończyli razem. Cher wyszła na scenę zakrywając usta dłonią. Wzruszyła się,  to chyba jej pierwsza nagroda MTV.



-Wzruszyłam się! To dla mnie wielkie wyróżnienie. Mam swoich Brats , których kocham nad życie. To dzięki Wam spełniły się moje marzenia. Dziękuję Wam ! - powiedział,  po czym zeszła ze sceny . Gdy zeszła ze sceny Odbyła się krótka przerwa.

Gadaliśmy z dziewczynami. Mia wydawał się zakłopotana, chciałem się jej spytać ,ale Jennifer ogłosiła koniec przerwy.



-Za nami dopiero początek gali MTV . Przywitajcie ogromnymi brawami Rihannę! - fani w pisk , a widownia klaszcze. Rihanna to jedna z najbardziej utalentowanych artystek . Zaśpiewała swój nowy singiel 'Diamonds' . Gdy skończyła na scenę weszła Selena Gomez i Justin Bieber.

-Witajcie. Jak się czujecie? My jesteśmy podekscytowani.  - powiedziała Sel.

-Wręczymy nagrodę, dla najlepszego boysbandu roku. Oto nominowani. - Big Time Rush, One Direction, The Wanted. - Każdy z nas boi się wyniku . Każdy może wygrać. - Nagrodę za boysband roku zdobywają... - zaczął Justin

-Chłopcy z One Direction . Gratulacje! - powiedziała Selena. Wstaliśmy ze swoich miejsc i zrobiliśmy grupowego przytulasa. Udało nam się
Weszliśmy na scenę. Lou odebrał statuetkę, a ja miałem mówić.

-Jesteśmy wam ogromnie wdzięczni! Jesteśmy zespołem już 2 lata, a tyle osiągneliśmy. Dziękujemy fanom, przyjaciołom i rodzinie . Jeszcze raz dziękujemy! - powiedziałem i po chwili zajęliśmy swoje miejsca.

-gratulacje chłopcy! - odezwały się 3 głosy za nami. Podziękowaliśmy im, a na scenę wszedł  Drake , zaśpiewał swój singiel, a potem odbyła się kolejna nominacja!

- Teraz ja wręcze statuetkę dla debiutu roku. A nominowani to . Justin Bieber i Nicki Minaj , Rihanna i Calvin Haris, Carly Rea Jepsen i Owl City, David Guetta i Sia oraz Selena Gomez i The Scene. - mowiła Lorens. -Wygrywa Rihanna i Calvin Haris. Podziękowali,  a na scenę weszło Little Mix i zaśpiewali 'Wings'. Potem wszedł robert Patitinson i Kristen Stweart. Wręczyli nagrodę dla teledysku roku, a nagrodę zdobuła Taylor Swift . 

-A teraz wręczymy ostatnią statuetkę. Najlepsza piosenka. A nominowani to . Justin Bieber 'Boyfriend' One Direction ' Live While We're Young' Nicki Minaj ' Starships ' oraz Rihanna 'We found love' A  nagrodę zdobywa.. -zaczął Chris.

-Let's go crazy crazy crazy ... - zanuciła RiRi. Nie wierzę. Znowu Wygraliśmy.Zayn miał tym razem podziękować.

-Wow. Jesteśmy pod wielkim wrażeniem. Mówiąc szczerze, nie spodziewaliśmy się, że wygramy statuetkę, a do tego jeszcze 2 . Dziękujemy wszystkim, którzy na nas glosowali. Jesteście wielcy! -po 30 minutach gala się zakończyła.

*                       *                                 *


- No Harry rusz tą dupę z kanapy i chodź potańczyć ze mną. - warknęła moja dziewczyna . Impreza rozkręcała się niesamowicie. Każdy wypił już dość sporo.
Wstałem , a moja piękność porwała mnie na parkiet. Tańczyliśmy cały czas , powoli przestaje czuć własne nogi. Tańczyliśmy kilka razy wolnego. Pociągnąłem moją dziewczynę na góre. Za schodami zaczęły się pocałunki. Nie kończąc ich  weszliśmy do pokoju, poczym zamknęliśmy drzwi na klucz. Nie mogłem oderwać się od jej ust, są takie smaczne . Mia zaczęła rozpinać mi koszulę. Nie protestowałem, Po chwili zdjęła sukienkę, a ja spodnie.

- Jesteś śliczna.


----------------------------------------------------------------
PRZEPRASZAM
Zawiodłam Was. Wiem to moja wina.
Nie miałam czasu by wogóle wejsc na ten
komputer i cokolwiek zrobić.
przez tydzień mi nie działał.
A potem nie było internetu xd.
MAM PYTANIE KIEDY CHCECIE 7 ROZDZIAŁ?


@TheyDontKnow_69

wtorek, 30 października 2012

*.*

Jesteście nieziemscy ♥♥♥
Dziękuję za 3170 wejść
i ponad 70 komentarzy ♥
Nie wiem jak Wam podziękować może
nowym rozdziałem ?
Co wy na to ? 
Aha i jeszcze jedno 
NOWA NAZWA TT 
@TheyDontKnow_69 

Follow Me      

środa, 24 października 2012

KONKURS !

 'Kobieta zmienną jest .'

Taaak . To prawda . Co jakiś czas zmieniam wygląd i tytuł bloga .
Sama nie wiem czemu .
Podoba się . ?
Mam taki mały konkurs .
Musi w nim brać udział co najmniej 5 osób , ale te które mają
konto na bogerze .(Anonimki , przepraszam ;) )
Mam mało czasu na pisanie i czasami nie mam weny .
Więc dlatego chciałabym znaleźć tymczasową zastępczynię
która dodała by 8 lub 9 rozdział , oraz jakieś krótkie imaginy
lub takie zwykłe . xd
Proszę pisać w komentarzach kto jest chętny i pisać na
priv na
TT :KLIK
Kiedy będzie już tych 5 chętnych to zrobię konkurs.! :D
Czekam !




@Crossroads_1D

wtorek, 9 października 2012

#005


Kolejny tydzień minął bardzo szybko. Nocka też była udana. No w pewnym sensie. Chłopcy przyszli do Nas o 5 nad ranem. Najpierw Lou dowalił tekstem. 'Dziewczyny, gołębie przelatują nad Waszym domem.' Lol, co ten chłopak robił o tej godzinie pod moim domem? Hmm... może jak tak bardzo je kocha to obserwuje 24h na dobe? Hahahaha. Ale co reszta robiła z nim? Oj dobra, nie ważne. Poprawiłam z nimi relację. Przyjaźnimy się. Dziwne nie ? Z Els i Dan utrzymuję kontakty, ostatnio byłyśmy na wspólnej kawie i lepiej się poznałyśmy. A Perri? 'Pogodziłyśmy się'. Ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz .Czemu Stella wyjechała i nic nie powiedziała? Zawsze przychodziła i mówiła, szłyśmy na zakupy albo coś w tym rodzaju. Dzisiaj poniedziałek, najgorszy dzień tygodnia. Jestem umówiona na 12 u chłopaków. Najgorsze jest jeszcze to,że od tego tygodnia ojciec ani razu nie zjawił się w domu, ani na chwilę, po żadną kasę, po nic. Martwię się o niego. James poszedł nawet na policję zgłosic jego zaginięcie. Jak przyszedł i o wszystkim mi powiedział, nie wierzyłam własnym uszom. Wiecie co mi powiedział? 'Ojciec jest poszukiwany przez policję...' Wtedy to zamarłam. Nie wiedziałam co powiedziec. Jak mam zareagowac. Czy zacząc się śmiac? Czy płakac? Albo zostawic to bez komentarza? Zapytałam tylko czemu? ' Policja nie zdradziła szczegółów. Powiedzą nam dopiero za 3 dni. Teraz to wiem jak moż a byc tak głupim, alby poszukiwała go policja. Siedziałam jakieś 30 minut przed TV. Oglądęłam kilka seriali, osłuchałam muzyki i włączyłam kanał z wiadomościami o gwiazdach. Mój ulubiony. ' Jessie J złamała nogę.' 'Kristen Stweart i Robert Pattinson znowu razem.' ' One Direction jest najlepiej zgranym i najpopularniejszym boysband'em w UK' :D. 'Justin Bieber zdradził dane dziewczyna, która wystąpi w jego teledysku. Jutro jedzie ją o tym poinformowac. A tą szczęściarą jest...'

-Siemka, wróciliśmy! - Krzyknął Jamesz robiąc ' z buta wjeżdzam' do domu. Za nim wszedł Malik.

-Cześc Mia. - Powiedział Mulat.

-Hej Zayn.- odpowiedziałam.

- Ej Mia wiesz dlaczego reporterzy gromadzą się przed naszym domem. ? - Zapytał Spenncer patrząc przez okno.

-Co? Nie. Może dlatego, że Zayn tu jest? - odpowiedziałam wstając z kanapy i podchodząc do przedpokoju , bo za 20 minut byłam umówiona u 1D.

-Nie nie śledzili nas. - odpowiedział Zayn.

-A no to nie wiem, Ja muszę już iśc bo jestem umówiona z Harry'm u nich. - powiedziałam zakładając szpilki. - Wychodzę pa. - wyszłam z domu odganiając reporterów. - Proszę się udsunąć! - Krzyknęłam zakrywając twarz.

-Mia, proszę powiedz Nam, czy cieszysz się , że wystąpisz w teledysku Justina Biebera?  zapytał jeden z nich.

-CO PROSZĘ?!  - wydarłam się.

-Justin Ci jeszcze nie powiedział? - zapytał inny.

-Y.. przepraszam, ale zapomniałam telefonu z domu. - odpowiedziałam i wycofałam się do drzwi. Gdy byłam w środku, poszłam na górę, gdzie aktualnie znajdowali się chłopcy. Wchodząc po schodach krzyknęłam: James, Zayn!

-Co? - odpowiedzieli

- Kurdę, wyjdzie już z tego pokoju. - powiedziałam już gdy byłam pod ich drzwiami.

- Hę? - zapytał Spenncer wychodząc z pokoju.

- Tu chodzi o mnie. - powiedziałam.

-A dokładniej możesz nam powiedzieć o co chodzi? - spytał Malik.

-Pytali się mnie  czy cieszę się , że będę występować w teledysku Justina Biebera 'As Long As You Love Me.' - mowiłam jakby sama w to nie wierząc. Chłopcy przez chwile byli cicho, ale zaraz wybuchli śmiechem.  - Ej! - Nie zareagowali. - Chłopcy! - krzyknęłam. też nie. - Kurdę mać chłopcy! !-  wydarłam się  usłyszeli.

-Oj młoda. bedziesz sławna. - powiedział James wycierając łzy śmiechu.

- Ha, ha . Bardzo śmieszne. Będę musiała posłuychać te piosenki i przekonać się do niego. Dobra wychodzę. - powiedziałam i zeszłam na dół. Zapominając o reporterach wyszłam z domu. Teraz wiem jak gwiazdy muszą się czuć. Głupie i bezsensowne pytania. rażący flesz w oczy. ominęłam ich nie odpowiadając na żadne z pytań. Odpuścili sobie po jakiś 2 piosenkach które słuchałam. czyli 6, 7 minut drogi. Po jakiś 3 minutach byłam u 1D. Zadzwoniłam dzwonkiem i otworzył mi Niall.

-Cześć Mia. O co chodzi z tymi reporterami? - zapytał przytulając mnie.

-Siemka Niall. mam głupią sytuację. O niczym wcześniej nie wiedziałam, a przed chwilą dowiedziałam się, że występuję w teledysku Justina ..  Czy ty to rozumiesz? Ja nie chce mieć nic z nim wspólnego. Zrób coś proszę Nialler. - mówiłam do niego składając ręce na amen.

-A!!! Weź Mia, zamien się, ja wystąpie w teledysku, a ty będziesz śpieać za mnie.  - powiedział ukazując aparat na zębach.

-Hahahahha nie. Chciałabym ale nie umiem śpiewać. mogę wejść? - spytałam. Horan przepuścił mnie w drzwiach, a potem je zamknął. Zazwyczaj wszyscy siedzą na kanapie, a teraz byłam tylko ja i on.  - gdzie są wszyscy? - zapytałam siadając na kanapie.

- Zayn z James'em, Lou i Liam z dziewczynami, a Harry na mieście prawdopodobnie zaraz wróci. Obiecałem fanką, że zrobię twicama potowarzyszysz mi? - Spytał włączając laptona który znajdował sie na stoliku obok. 

-Spoko, ale żeby mnie nie hejtowały. - powiedziałam powiedziałam z uśmiechem.

- Jak będą to się rozłącze. Przyjaciele są ważniejsi. - właczył twittera i napisał fanom, że robi twicama. Włączył to, ale nie kamerkę. Zaraz było 15 tysięcy widzów. I co chwile rosło w górę. Włączył kamerkę.

- Siemka kochani! jest ze mną moja przyjaciółka Mia Spenncer. Chyba ją kojarzycie. - powiedział.

-Cześć. - odpowiedziałam. Zaraz pojawiły się komentarze typu ' Niall jest mój!' , ' To ta co wystąpi w teledysku Jb. Ale ładna.'  - Spokojnie dziewczyny nie zabiorę Wam Nialla, i tak.. niestety to ja występuję w teledysku.  Justin mi jeszcze nie powiedział. Nie jestem za bardzo zadowolona, bo o niczym nie wiedziałam. - Gadaliśmy jeszcze jakieś 35 minut , kiedy do domu wszedł Harry. Pokazał gestem ręki, abym poszła za nim. Wstałam z kanapy i ruszyłam za Haroldem . Wszedł do ogrodu i zatrzymał się pod brzozą. Podeszłam do niego, a on podniósł wzrok na mnie. Spojrzałam w jego teczówki. Były takie piękne. Jasnozielone. Tryskające radością i nutką zakłopotania. . Patrząc w jego oczy przeleciała mi przed oczami nasza przyjaźń. Nietypowe spotkanie, to kiedy mnie pocieszał, gdy wzięłam narkotyki i wyjawiłam mu wszystkie sekrety rodzinne. . Jak zaskrzliły mu się oczy gdy o tym opowiadałam.  Jakie przeszły mnie ciarki gdy lekko musnął mój policzek. Jak bardzo się o mnie martwił. Nie łatwo jest znaleźć przyjaciela, ale szybko można go stracić. Naprawdę ciężko jest się oderwać od jego oczu. Są takie przyciągające. Kiedy byliśmy wszyscy razem w parku i leżeliśmy na trawie, bawiłam się jego lokami. Nie przeszkadzało mu to. Nawet wtedy kiedy plotłam mu warkoczyki, od  razu je psując i tak po tym wyglądał ładnie. Wyciągnął coś z tylnej kieszeni i kazał zamknąć oczy. Zrobiłam to o co prosił. Założył mi coś na szyję, a potem wrócił na swoje miejsce gdzie przebywał wcześniej. Otworzyłam oczy i spojrzałam na naszyjnik. Znajdowała  się tam naprawdę ładny napis: Harry and Mia Forever <3

- Boże Harry..- zamilkłam na chwilę - on jest prześliczny. Dziękuję Ci bardzo.  - powiedziałam.

-cieszę się, że Ci się podoba. - powiedział. Podeszłam do niego i pocałowałam w policzek poczym mocno przytuliłam. trwaliśmy w takim uścisku dobrą chwilę. Po moich policzkach poleciało kilka łez szczęścia. Harry to mój jedyny prawdziwy przyjaciel (powiedziałam przyjaciel, przyjaciółka to coś innego. Np. inna płeć XD) - Mia , muszę Ci coś powiedzieć - zaczął i odsuneliśmy się od siebie. - Kiedy spotkałem cię w CH wiedziałem , ze to musisz być Ty. Jest w Tobie coś silnego co mnie do Ciebie przyciąga. Znamy się prawie miesiąc i wiem, że może być to dla Ciebie dziwne, ale .. Kocham Cię Mia. I obiecuję Ci, że.. - nie dokończył, bo wpiłam się w jego usta...

--------------------------------------------------------------------------------

Proszę bardzo :D.
5 Rozdział.
2409 wejść *.* ! Jesteście niesamowici. !
Kocham Was.
Czekam na komentarze.
Płakałam wczoraj na ' One Direction Up All
Night - Live Tour' przy Moments i kiedy
Śpiewali Cover. To było coś pięknego.
Skoki Nialla XD. Harry z otwartą gębą łapiący
śnieg. HAhahha <3.
Pamiętajcie Directioners myjcie zęby Colgate <3
HAhahhaahahha.


@Crossroads_1D

środa, 3 października 2012

Imagin - Harry

#1 . Imagin - Harry :

Czytając włącz to : klik

Tak, to właśnie jutro wyjeżdżałaś z Londynu, przyjechałaś tutaj do pracy tylko na dwa miesiące przez ten czas związałaś się z Harry'm Styles'em - dziwne, nieprawdaż? Jak taka normalna dziewczyna mogła mu zawrócić w głowię? Nie miałaś pojęcia. To właśnie dzisiaj spędzałaś ostatnią noc ze swoim ukochanym. Wstałaś szybciej niż zwykle, zrobiłaś śniadanie i obudziłaś loczka soczystym buziakiem -Cześć kochanie. - powiedziałaś czule nie odrywając od niego wzroku. -Cześć. - powiedział Harry i już po chwili przyciągnął ciebie na swoją klatkę piersiową, nie miałaś mu tego za złe, dzisiaj pozwalałaś sobie jak i jemu na wszelkie pieszczoty gdyż to ostatni dzień kiedy spędzacie go razem. -Wiesz co jutro jest, prawda? - zapytałam aby się upewnić że pamięta. Harry momentalnie posmutniał.- Myślałem że to sen ... ech, tak wiem. Naprawdę musisz wyjeżdżać? Przecież możesz mieszkać tutaj wraz ze mną. - twój lokers robił wszystko abyś zmieniła zdanie. - Przykro mi misiu, przecież wiesz że bym nie wyjeżdżała gdyby nie moja mama. Muszę się nią zająć, chyba mnie rozumiesz, prawda? - on tylko z niechęcią kiwnął głową. Wstałaś po mimo że nie miałaś na to ochoty. -Proszę ciebie, nie zmarnujmy tego ostatniego dnia. Spędźmy go najlepiej jak potrafimy razem. - sztucznie uśmiechnęłaś się aby chłopak rozpromieniał. Po śniadaniu ubrałaś się w to klik , rozpuściłaś swoje długie blond włosy i zrobiłaś delikatny make up. -Mam dla ciebie niespodziankę. - usłyszałaś za sobą ochrypły głos zielonookiego Styles'a. -Och, Hazz mówiłam ci tyle razy żebyś nigdy mnie nie zaskakiwał, a wciąż to robisz ... od półtora miesiąca. - zaśmiałaś się do chłopaka a swoje palce zaplotłaś w jego lokach. -Chodźmy. -szepnął ci do ucha i pocałował czule. Narzuciłaś na siebie swój żółty żakiet i wyszliście. -Kochanie, gdzie idziemy? - zapytałaś po pół godzinnym spacerze. -Niespodzianka. -odpowiedział ci tylko jednym słowem. Uwielbiałaś go za to, był nie przewidywalny i taki kochany, żal ci było go zostawiać, lecz ufałaś mu bezgranicznie. -Zamknij oczy. - szepnął swoim ochrypłym głosem, zrobiłaś tak jak kazał i przez ostatnie trzy minuty miałaś zakryte oczy, oczywiście twój ukochany dbając o twoje bezpieczeństwo prowadził ciebie do celu, po chwili się zatrzymaliście. -Możesz otworzyć oczy. - kiedy je otworzyłaś nie dowierzałaś. -Pamiętałeś.. -szepnęłaś sama do siebie pod nosem. Byliście na łące to właśnie tam poznałaś Styles'a. Na środku polany był rozłożony duży koc a na nim leżał kosz piknikowy. Wokół niego było rozsypane miliony płat róż oraz kilka świeczek. Kiedy usiedliście na przyjemnym w dotyku kocu, przyciągnęłaś Hazze do siebie i namiętnie pocałowałaś. -Dziękuje..- tylko tyle potrafiłaś z siebie wydukać. Rozmawialiście aż do samej nocy, nie obeszło się również bez małych igraszek. Do domu wróciliście około pierwszej w nocy, położyliście się i zasnęliście w swoich objęciach.
* pora ranna *
To własnie dzisiaj wyjeżdżasz, wstałaś bardzo wcześnie i zaczęłaś się szykować, przed tym oczywiście obudziłaś jeszcze swoje skarba , który nie odrywał swoich zaszklonych łzami oczów od ciebie, tak bardzo cierpiał. Ubrana w to klik rzekłaś -Harry, jestem już gotowa... podwieziesz mnie na lotnisko? - zapytałaś łamiącym się głosem. Odechciewało ci się żyć myśląc że musisz go zostawiać. -Możemy jechać. -odrzekł obojętnym głosem twój chłopak. Kiedy byliście już na miejscu a samolot miał za 10 minut ruszać, podeszłaś do niego i ostatni raz namiętnie wręcz zachłannie go pocałowałaś. Nie ukrywałaś żalu, płakałaś jak dziecko które nie może dostać swojej ukochanej zabawki. Styles ukrywając swoje emocje wrzucił mi tylko karteczkę do kieszeni i powiedział ostatnie słowa - Przeczytaj je kiedy będziesz już w Polsce. - po tych słowach odwrócił się i odszedł. Nie mogłaś uwierzyć, jak on mógł tobie to zrobić? Przez całą podróż płakałaś, nic ci się już nie chciało, kiedy dotarłaś do mieszkania, rzuciłaś tylko lekkie "hej" do swojej mamy i uciekłaś wciąż płacząc do swojego pokoju. Postąpiłaś nie ładnie nie witając się ze swoją matką, lecz sytuacja na nic innego ci nie pozwalała. Słuchając muzyki przypomniało ci się o karteczce którą lokers wrzucił ci do kieszeni na "pożegnanie". Wyciągnęłaś ją i zaczęłaś czytać. :

"Kochana [T.I] 
zostawiłem ciebie tak bez pożegnania na tym lotnisku aby
nie cierpieć, jestem najgłupszym człowiekiem na świecie
jak ja nie mógłbym za tobą nie tęsknić. Kiedy to czytasz 
prawdopodobnie jestem już koło ciebie, myślę że wiesz
co mam na myśli. Chciałbym c podziękować za wszystko, za
to że nauczyłaś mnie kochać, za to że nauczyłaś mnie szanować
ludzi, za to że nauczyłaś mnie żyć. Wiedz że jesteś najwspanialszą osobą jaką kiedykolwiek
w życiu spotkałem, chciałem ci jeszcze coś napisać pamiętaj ŻYJ chociażby ostatnią nadzieją 
tylko proszę ciebie ŻYJ! Urodź nam naszą córeczkę Darcy i żyjcie. Kocham ciebie najbardziej, jesteś moim powietrzem/tlenem a przecież bez powietrza nie da się żyć dlatego też odchodzę. - Harry " 

Nie mogłaś uwierzyć w to co czytasz, nie zastanawiając się która jest godzina ( a była czwarta rano ) ubrałaś się w dresy , zgarnęłaś wychodząc z mieszkania swojej mamy klucze od auta i ruszyłaś. Nie wiedziałaś czy zdążysz dojechać do niego na czas, przez całą drogę próbowałaś się do niego dodzwonić lecz tylko włączała się sekretarka. Szybko wybrałaś numer telefonu do Liama -Liam, błagam jedź szybko do Harry'ego! On chcę się zabić, jestem już w drodze, błagam ciebie sprężaj się. - wypowiedziałaś te dwa zdania i dodałaś gazu. Dojechałaś pod samo południe. Szybko wysiadłaś z auta i wbiegłaś do mieszkania. -Harry! - krzyczałaś wchodząc i wychodząc z pomieszczenia do pomieszczeń. W sypialni zastałaś loczka zupełnie załamanego, był cholernie pijany, obok niego siedział również Liam. -Boże Harry! - rzuciłaś mu się na szyję. W tym momencie nic dla ciebie się nie liczyło. -[T.I.]? - pytał z niedowierzaniem Styles, po jego głosie można było rozpoznać załamanie, smutek , rozpacz , nie do wiarę. - Tak to ja, proszę spójrz na mnie! - opuszkami palców przejechałaś po jego lokach a następnie zachłannie pocałowałaś. Harry momentalnie odżył. -[T.I]! Jesteś tutaj! Boże dziękuje Ci! - krzyczał Hazz na cały dom płacząc. - Nigdy już mnie nie opuszczaj obiecaj! - powiedział wciąż zachłystając się łzami zielonooki chłopak. -Obiecuję. - po wypowiedzianych słowach minęło już trzy lata wciąż jesteś z Hazzą. Liam'owi do tej pory dziękujesz, a twoją mamą opiekuję się twój starszy brat.


--------------------------------------------------
Siemka .
Miałam kiepski dzień, więc napisałam imagin
Smutny i wgl. Nawet nic mi się nie robić.
Czekam na twicam Niall'a ma ponad 100 tysięcy już
widzów, a jeszcze nie zaczął.
No trudno, poczekam. Hahaha.
Proszę o komentarze i przepraszam jak komuś
łezka zakręciła się w oku. Bo ja ryczałam pisząc i
słuchając tej muzyki ...

@Crossroads_1D