Lekarze poinformowali mnie, że to nic nie szczególnego. zapadł w śpiączkę trwającą 2 - 3 dni. Zapomniałam jak się nazywa. Ale to teraz nie istotne.
Nie odzywałam się z chłopakami, nie chciałam by siedzieli tutaj ze mną i mnie co chwilę pocieszali,ani dodawali otuchy.. Chciałam by sama. I sama męczyc się z tym wszystkim.
Podłączyli go do tysięcy kabelków, wsadzili mu dwie rurki do nosa, by lepiej oddychał. Pielęgniarka przychodziła co 3 godziny zmieniając James'owi kroplówkę.
To moja wina. Tylko moja. Mogłam na noc przyjśc do domu.. byłoby inaczej. Ale czasu nie cofnę.
Płakac mi się chce.
Poczułam wibrację w kieszeni. Znowu dzwoni mi telefon. Wyjęłam go i zerknęłam na wyświetlacz. Harry.
Próbuje dodzwonic się do mnie chyba z 50 razy od tych dwóch dni.
-'Chyba odbiorę'- pomyślałam. - Halo?
-Mia?! Czemu nie odbierałaś telefonu? Wiesz jak się o Ciebie martwiłem?! Myślałem, że coś ci się stało! Tak w ogóle to gdzie jesteś?! - zadawał tyle pytań, że miałam ochotę się rozłączyc.
-W szpitalu. Jestem w szpitalu.- odpowiedziałam.
-Co??! Gdzie ty jesteś?! A-ale co się stało? - pytał zaniepokojony chłopak.
-Mi nic. James'owi zatem tak. przedwczoraj znaleźliśmy ojca w parku.. pobili się , a teraz James od tych dwóch dni, leży w śpiączce. - powiedziałam spoglądając na brata.
-Tak mi przykro. Może przyjadę do Ciebie? - wiedziałam, że w końcu to powie.
-Nie! I tak zaraz idę do domu. Nie ma potrzeby. Ale dziękuję. - odpowiedziałam.
-Dobrze... pamiętaj o tym, że Cię kocham.
-Ja Ciebie też kocham misiek. - zmusiłam się, by powiedziec to z uśmiechem na twarzy. Było mi ciężko. Rozłączyłam się i głośno westchnęłam.
-Wiedziałam, że panią tutaj zastanę. Doktor prosi, by poszła pani do domu. O wszystkim będzie pani informowana. - oznajmiła pielęgniarka wchodząc do sali.
- No dobrze. - pielęgniarka podeszła do łóżka z drugiej strony i zaczęła zmieniać James'owi kroplówkę. Mogłam z bliska zobaczyć jej wizytówkę Lilly. Lilly Ross. Wyglądała na bardzo młodą 20 ub 23 lata. . - Kiedy on się obudzi?
- Na 90 procent nastąpi to dzisiaj, albo jutro rano. - odpowiedziała Lilly.
- Zadzwonicie do mnie, prawda? - stwierdziłam, że zadają za dużo pytań.
- Ależ oczywiście. - posłała mi ciepły uśmiech. - to nasz obowiązek. - Spojrzałam na brata i wstając z krzesła rzekłam
-Do widzenia pani Ross. - nie widziałam jej reakcji, ale na pewno zrobiła zdziwioną minę.
Ruszyłam w stronę windy. Czekając na nią, wyciągnęłam telefon z kieszeni i spojrzałam, która godzina. 14:38.Jestem strasznie zmęczona. Winda się otworzyła. Na szczęście pusta. Naciskając przycisk z numerem 0 spojrzałam na lustro.Wyglądałam okropnie. Wielkie wory pod oczami. Twarz blada, a oczy smutne.
Opuściłam szpital. Idąc ulicami Londynu, nie zwracałam na nikogo uwagi, nie chciałam także spotkać żadnych fanek 1D, słysząc od nich, że tylko wykorzystuję Harry'ego i resztę. Przecież to nie prawda. No chyba, że coś powiedzieli, a ja o tym nie wiem. Wątpie. Skręcając na swoją uliczkę usłyszałam, że ktoś o mnie mówi. Odwróciłam się i ujrzałam fanki 1D.
- Odwal się od Harry'ego i reszty chłopaków, nie zasługujesz na ich. Wykorzystujesz każdego z nich. Harry nie jest i nie będzie z Tobą szczęśliwy. Jesteś idiotką i egoistką. - mówiła jedna z nich. Blondyna około 18 lat.
-Co Cię to interesuje? - zapytałam nawet na nią nie spoglądając
-Suka. - o nieee! Nie pozwolę tak na siebie mówić.
- Przepraszam, co ty powiedziałaś? - zapytałam odwracając się w jej stronę.
-To co słyszałaś! Jesteś wredną suką. - odpowiedziała. - zrzuciłam torbę z ramienia i podeszłam do niej.
-Suką to może ty jesteś! Ja nie pozwolę tak na siebie mówić! - krzyknęłam w jej kierunku.
-Noc, szafa, koc. - powiedziała druga z nich. Spojrzałyśmy na nią miną wtf.- no co ja tylko myślę głośno. Nie chciałam wdać się w bójkę z jakimś plastikiem. Jeszcze by mi oczy powydłubywała tymi tipsami. Więc wzięłam swoją torbę, otworzyłam drzwi od mieszkania i zatrzasnęłam je z hukiem. Nie będę przejmowała się, że jakiś plastik ma do mnie pretensje.
Weszłam do łazienki i wzięłam długi prysznic. Po wyjściu z łazienki ubrałam się w to i ruszyłam do kuchni w celu przygotowania czegoś do picia. Sięgnęłam do najwyższej półki w kuchni. Sięgając po opakowanie herbaty, na ziemię spadło zdjęcie. Kucnęłam i wzięłam je do ręki.
Dokładnie je obejrzałam.
Mama i ja..
Przerywa mi dzwonek do drzwi. Odkładam zdjęcie na fotel i idę otworzyć drzwi. Moim oczom ukazuje się chłopak w kapturze i okularach przeciwslonecznych.
-Cześć. Mogę wejść? - pyta nieznajomy.
-Ym, jasne wchodź. - odpowiadam wpuszczając go. Chłopak po upewnieniu się się zamknęłam drzwi zdejmuje kapur i okulary. Odwraca się do mnie i widzę Justina. Tak, Justina Biebera. Nie zachwycam się za bardzo, ani nie wkurzam.
-Jestem Justin. - mówi podając mi dłoń.
-A ja Mia. - ściskam jego dłoń i po chwili dodaje. - Miło mi Cię poznać. - nie wierzę w to co mówię
-Mi również - odpowiada.
---------------------------------------------------
Cholera.
Przepraszam bardzo. Nie chciałam Was zawieść. Nie miałam praktycznie czasu, do tego nie miałam weny. Nie było mnie tu od miesiąca. Przepraszam również, że taki krótki. Od jutra biorę się za pisanie 9 rozdziału.
JEŻELI CHCECIE IMAGIN TO PISZCIE!
@theydontknow_69
-Wiedziałam, że panią tutaj zastanę. Doktor prosi, by poszła pani do domu. O wszystkim będzie pani informowana. - oznajmiła pielęgniarka wchodząc do sali.
- No dobrze. - pielęgniarka podeszła do łóżka z drugiej strony i zaczęła zmieniać James'owi kroplówkę. Mogłam z bliska zobaczyć jej wizytówkę Lilly. Lilly Ross. Wyglądała na bardzo młodą 20 ub 23 lata. . - Kiedy on się obudzi?
- Na 90 procent nastąpi to dzisiaj, albo jutro rano. - odpowiedziała Lilly.
- Zadzwonicie do mnie, prawda? - stwierdziłam, że zadają za dużo pytań.
- Ależ oczywiście. - posłała mi ciepły uśmiech. - to nasz obowiązek. - Spojrzałam na brata i wstając z krzesła rzekłam
-Do widzenia pani Ross. - nie widziałam jej reakcji, ale na pewno zrobiła zdziwioną minę.
Ruszyłam w stronę windy. Czekając na nią, wyciągnęłam telefon z kieszeni i spojrzałam, która godzina. 14:38.Jestem strasznie zmęczona. Winda się otworzyła. Na szczęście pusta. Naciskając przycisk z numerem 0 spojrzałam na lustro.Wyglądałam okropnie. Wielkie wory pod oczami. Twarz blada, a oczy smutne.
Opuściłam szpital. Idąc ulicami Londynu, nie zwracałam na nikogo uwagi, nie chciałam także spotkać żadnych fanek 1D, słysząc od nich, że tylko wykorzystuję Harry'ego i resztę. Przecież to nie prawda. No chyba, że coś powiedzieli, a ja o tym nie wiem. Wątpie. Skręcając na swoją uliczkę usłyszałam, że ktoś o mnie mówi. Odwróciłam się i ujrzałam fanki 1D.
- Odwal się od Harry'ego i reszty chłopaków, nie zasługujesz na ich. Wykorzystujesz każdego z nich. Harry nie jest i nie będzie z Tobą szczęśliwy. Jesteś idiotką i egoistką. - mówiła jedna z nich. Blondyna około 18 lat.
-Co Cię to interesuje? - zapytałam nawet na nią nie spoglądając
-Suka. - o nieee! Nie pozwolę tak na siebie mówić.
- Przepraszam, co ty powiedziałaś? - zapytałam odwracając się w jej stronę.
-To co słyszałaś! Jesteś wredną suką. - odpowiedziała. - zrzuciłam torbę z ramienia i podeszłam do niej.
-Suką to może ty jesteś! Ja nie pozwolę tak na siebie mówić! - krzyknęłam w jej kierunku.
-Noc, szafa, koc. - powiedziała druga z nich. Spojrzałyśmy na nią miną wtf.- no co ja tylko myślę głośno. Nie chciałam wdać się w bójkę z jakimś plastikiem. Jeszcze by mi oczy powydłubywała tymi tipsami. Więc wzięłam swoją torbę, otworzyłam drzwi od mieszkania i zatrzasnęłam je z hukiem. Nie będę przejmowała się, że jakiś plastik ma do mnie pretensje.
Weszłam do łazienki i wzięłam długi prysznic. Po wyjściu z łazienki ubrałam się w to i ruszyłam do kuchni w celu przygotowania czegoś do picia. Sięgnęłam do najwyższej półki w kuchni. Sięgając po opakowanie herbaty, na ziemię spadło zdjęcie. Kucnęłam i wzięłam je do ręki.
Dokładnie je obejrzałam.
Mama i ja..
Przerywa mi dzwonek do drzwi. Odkładam zdjęcie na fotel i idę otworzyć drzwi. Moim oczom ukazuje się chłopak w kapturze i okularach przeciwslonecznych.
-Cześć. Mogę wejść? - pyta nieznajomy.
-Ym, jasne wchodź. - odpowiadam wpuszczając go. Chłopak po upewnieniu się się zamknęłam drzwi zdejmuje kapur i okulary. Odwraca się do mnie i widzę Justina. Tak, Justina Biebera. Nie zachwycam się za bardzo, ani nie wkurzam.
-Jestem Justin. - mówi podając mi dłoń.
-A ja Mia. - ściskam jego dłoń i po chwili dodaje. - Miło mi Cię poznać. - nie wierzę w to co mówię
-Mi również - odpowiada.
---------------------------------------------------
Cholera.
Przepraszam bardzo. Nie chciałam Was zawieść. Nie miałam praktycznie czasu, do tego nie miałam weny. Nie było mnie tu od miesiąca. Przepraszam również, że taki krótki. Od jutra biorę się za pisanie 9 rozdziału.
JEŻELI CHCECIE IMAGIN TO PISZCIE!
@theydontknow_69