Spałam murowanym snem kiedy coś ciężkiego walnęło mnie w brzuch. Otarłam senne oczy a to co leżało na moim brzuchu był łeb Hazzy. Wolała bym to gdyby nie fakt że jestem w samej bieliźnie tak jak Harry. Spanikowana zaczęłam budzić chłopaka
Harry budź się -warknęłam i zaczęłam nim potrząsać
-Jeszcze 5 minut mamo-wymruczał i mocniej wtulił się we mnie
-Harry pajacu pobudka - krzyknęłam a on automatycznie usiadł i zaczął przecierać zaspane oczy.
-Co jest?
-Co my wczoraj robiliśmy-zapytałam go
-Pamiętam że się całowaliśmy a potem film mi się urwał
-CO???? Całowaliśmy się a ja tego nie pamiętam???-warknęłam wkurzona- najbardziej obawiem się czegoś innego
-Czego?-zapytał patrząc uważnie na mnie.
-Że my ten... no .. ten tego-wyszeptałam zażenowana
-Nieee-zachichotał a ja wypuściłam z ulgą powietrze- a może- uśmiechnął się złośliwie
Myślałam że go zabije za te jego głupie odpowiedzi ale że byłam w samej bieliźnie musiałam po prostu się szybko ubrać. Wzięłam swoją sukienkę , która leżała na krześle, następnie wsadziłam do niej jedną nogę, potem drugą i włożyłam ją, a wręcz wskoczyłam, co spowodowało u mojego chłopaka śmiech. On jest głupi. Żartowałam.
-Harry , ja muszę chyba już iść. James pewnie się martwi, nie wiem co z ojcem się dzieje. - powiedziałam patrząc na niego. Nie odpowiedział mi , wstał i zrobił podkówkę i patrzał się na mnie tymi swoimi paczadłami. W pewnym momencie zrobiły się takie wielkie i błyszczące, że zakryłam je ręka aby na nie nie patrzeć. Z chęcią zostałabym tutaj, no ale trzeba iść do domu, po drodze wymyślając przeprosiny dla James'a, aby na mnie nie krzyczał, że zostałam na noc u chłopaków. Miejmy nadzieję, że nie będzie się darł. -Harry słodki palancie... - powiedziałam.
-Mia, ty słodka debilko. Kocham cię. - odpowiedział całując moją dłoń. Awwww, uwielbiam go.
-Też cię kocham - nie mogę powiedzieć jak bardzo moja mordka cieszy się, kiedy jestem koło niego. Wcześniej to mówiłam na chłopaków pedały i dzieciaki. popełniłam błąd, że takie rzeczy o nich mówiłam. Oni są wspaniali.
-Odprowadzę cię na dół. - Kierował się w stronę drzwi, ale go zatrzymałam.
-Hola, hola! Nie zapomniałeś o czymś? - zapytałam.
-Tutaj każdy chodzi w bokserkach. - odpowiedział i pociągnął mnie za ręke.
- No chyba nie. - powiedziałam pod nosem.
-Co mówisz Mia? - dopytywał się chłopak
-Pytam, czy potem do mnie wpadniesz? - musiałam chyba coś wymyślić, nie?
-Oczywiście, że tak. Wpadłbym nawet o 23, a ty byś o tym nie wiedziała. - odpowiedział. Zbiegł na dół obrócił się w stronę schodów i wystawił do mnie ręce. - skacz. - jezu! większego debila w życiu nie widziałam.
-Głupek. - poklepałam się palcem po czole. -Chcesz, żebym w 2 dzień naszego związku połamała sobie kark i nogi? Nie, dzięki. Wolę zejść sama, na pewno będzie bezpieczniej. - powiedziałam schodząc na dół. - a tak przy okazji widziałeś gdzieś moje buty?
-Stoją przy drzwiach. - odpowiedział loczek , rzucając się na kanapę. Nie wiem jakim cudem, ale wcześniej nie widziałam jak wygląda salon w ich domu.
-Jaki masz rozmiar? - zapytał głos za moimi plecami. Odwróciłam się i ujrzałam mordkę Louis'a.
-39, czemu pytasz? - zadałam pytanie. Co ich tak nagle wszystko interesuje? Nie odpowiedział, tylko się uśmiechnął. Podszedł do drzwi, gdzie znajdowały się moje buty założył jednego. Koło niego nagle znalazł się Niall i założył 2 obcas. Odwróciłam się w stronę kuchni gdzie Liam mierzył wzrokiem łyżkę, którą trzymał Styles. Rodzina Adamsów. Serio. - Chyba tylko Zayn jest tutaj normalny.
-Dzięki, też tak uważam. - powiedział wchodząc do domu. Rozejrzał się dookoła i zrobił dziwaczną minę. - co się tutaj dzieje? - zapytał.
-Niall i Louis chodzą w moich obcasach. A Harry prawdopodobnie straszy Liam'a łyżką. - odpowiedziałam odbierając chłopakom szpilki, po czym założyłam je na własne nogi. - Dobra ja idę chłopaki. Narazie.
- Ok paa! - wydarli się wszyscy. Zayn pocałował mnie w policzek , a Harry krzyknął jeszcze z kuchni dłuuugie ' Kocham Cię'. Pokiwałam głowa, że rozumiem i opuściłam ten budynek.
Teraz czeka mnie 20 minut drogi. Dobrze , że poszłam do domu bez Harry'ego bo mogę przynajmniej pomyśleć o wszystkim. wyciągnęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer James'a. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci... POCZTA GŁOSOWA ! Wiedziałam , że nie odbierze. Po co mu do cholery ten telefon, jak go nie odbiera? Szłam i myślałam wprawdzie o wszystkim, o czym można było myśleć.
Gdy doszłam do domu i nacisnęłam na klamkę miałam wrażenie, że będzie tam spokój i ojca nie będzie. Miałam rację, nie było go. Weszłam szybko do pokoju wziełam z szafy ten komplet (tylko sweter i spodnie) i ruszyłam do swojej łazienki. wzięłam sobie odprężającą kąpiel, która trwała 20 minut. wysuszyłam włosy i związałam je w wysokiego kucyka . związując włosy zobaczyłam coś czerwonego na mojej szyi i obojczyku. Przyjrzałam się dokładniej i zorientowałam się, że to były 2 malinki. Zabiję Styles'a. Chociaż.. nie..
wyszłam z łazienki i ruszyłam w stronę pokoju James'a . zapukałam raz, drugi, trzeci. Postanowiłam, że wejdę. Mój brat leżał na łóżku z zamkniętymi oczyma i słuchawkami w uszach. Słuchał tak głośno muzyki, że nie był w stanie usłyszeć jak wchodzę do pokoju. Postanowiłam go wystraszyć, więc rzuciłam się na łózko brata zwalając go z niego, a ja razem z nim. Po chwili wybuchłam śmiechem. Spenncer wyglądał komicznie. wystraszył się jak mała dziewczynka. Dla mnie to było zabawne, dla niego raczej nie. Zaraz mnie udupi.
-MIO SPENNCER ILE RAZY CI JUŻ POWTARZAŁEM, ŻE MASZ NIE STRASZYĆ SWOJEGO STARSZEGO O DWA LATA BRATA JAMES'A SPENNCERA PONIEWAŻ ON NIE LUBI KIEDY JEST BUDZONY ZE SNU I STRASZONY ?!
-Też cię kocham James. - powiedziałam i pokazałam szereg bialych żębów.
-To nie było miłe z Twojej strony. - oznajmił James.
-Zrobiłam Ci tak tylko 2, 3 razy. A ty mi? Mam zacząć wymieniać?- mówiłam grożąc mu, bo tych 'żartów' było dość sporo.
-Lepiej nie. - poinformował mnie. wstał z podłogi, po czym zapytał.- Masz mi coś do powiedzenia?
-Raczej nie.- skłamałam.
-Dobra, nie ważne. Zmieniając temat to widziałaś dzisiaj ojca? - zapytał.
-Nie, w ogóle to nie wiem, gdzie on teraz się znajduję. Może pójdziemy go poszukać? - zaproponowałam.
-Dobry pomysł. Chodźmy. - zeszliśmy na dół, założyliśmy buty, wyszliśmy z domu zamykając go na klucz. Postanowiliśmy, że pójdziemy do baru gdzie zazwyczaj przebywa. Tylko, że to nie jest taki zwykły bar. Siedzą tam tylko faceci. Jakbym miała ich opisać, to wyglądaliby tak: wysocy, otyli, posiadający brodę,mający całe wytatułowane ramię. Nie myliłam się. Weszliśmy przez wielkie murowane drzwi i rozejrzeliśmy się dookoła w poszukiwaniu ojca.
-James, boję się. - powiedziałam i złapałam brata za bluzę.
-Spokojnie. Zaraz wyjdziemy. - powiedział ciągnąc mnie w głąb pomieszczenia. - Ty idziesz na lewo ja na prawo. - Serio? Nie no proszę. - Potem spotkamy się przy drzwiach.- podeszłam do lepszego pierwszego stolika i zapytałam. - Emm.. widzieli panowie - panowie, jak to zabrzmiało. - mojego ojca Adama Spenncera? - odpowiedzieli przecząco. Tak też było z 3 innymi stolikami. Zrezygnowana podeszłam do drzwi. Po chwili podbiegł do mnie James.
-Cholera, przed chwilą uciekł do parku. - oznajmił i wybiegł z baru. pobiegłam za nim. Przez całą drogę nie odzywaliśmy się do siebie. W końcu dobiegliśmy do parku. Usiadłam na pierwszej lepszej ławce, by przynajmniej na chwilę odpocząć. Miałam nadzieję na chwilę odpoczynku, ale pociągnął mnie za sobą. Przeszukaliśmy połowę parku. - Tam jest! - krzyknął James, po czym przyspieszył.
-Ale James, co ty masz zamiar mu zrobić? - zapytałam. Kiedy doszliśmy na miejsce James rzucił się na ojca z pięściami. Ojciec był pijany, oddawał ciosy. - jezu James nie rób tego on cię pobije!! - krzyczałam. Bałam się o niego. Przecież on mógł coś mu zrobić. wszystko działo się tak szybko. James dostał z pięści w twarz, upadł na ziemię, a ojciec uciekł. - James!! - krzyknęłam podbiegając do niego. Nie ruszał się, oczy miał zamknięte, twarz miał we krwi. A jak coś poważnego mu się stało? Łzy napływały mi do oczu. Zaczęłam płakać. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wykręciłam numer pogotowia.
-----------------------------------------------
Proszę bardzo :D 7 rozdział, w sobotę dodałam 1 częśc, ale ze nie było komentarzy, to dopisałam po prostu 2 częśc.
Zaczęcam do komentowania.
Dziękuję.
@TheyDontKnow_69
Świetny blog :) bardzo mi sie podoba . . Napewno będe wpadac ^^
OdpowiedzUsuńŚciskam mocno : *
http://opowiadanie-one-direction-only-you.blogspot.com/
+ u mnie nowy rozdział :)
UsuńALE , ŻE W TAKIM MOMENCIE ! LEPIEJ NIE IDŹ JUTRO DO SZKOŁY , BO TEGO NIE PRZEŻYJESZ ! <3
OdpowiedzUsuńRozdział jest świetny.
OdpowiedzUsuńi Piękny pomysł na blogaa.
zapraszam do mnie dodaj się do obserwowanych. http://whilelivewereyoungonedirection.blogspot.com/
boooski :)muszę nadrobić! :D mogłabyś mnie informować? : 3
OdpowiedzUsuńhttp://they-don-t-know-about-us.blogspot.com/
wow, świetnie piszesz *,*
OdpowiedzUsuńdołączyłam do twoich obserwujących, dołączysz do moich? czekam na rewanż. ;)
Chciałabym Cię serdecznie zaprosić na drugi rozdział z perspektywy Megan, który pojawił się na http://everythingyoueverchange.blogspot.com :) Mam nadzieję, że w komentarzu wyrazisz swoiją opinię i jak Ci się spodoba to zaobserwujesz! Na naszym blogu pojawiła się również nowa opcja! "Zadawanie pytań bohaterom ale także autorkom!" Przepraszam za spam! -Vicky ♥
OdpowiedzUsuń