#001 cześć 1
Kiedy wróciłam do domu, ojciec leżał rozwalony na kanapie z 3 butelkami po piwie. Do czego ten facet doprowadził?! Przewróciłam oczami i ruszyłam w stronę schodów. Skierowałam się do pokoju James'a i wręczyłam mu prochy, za co podziękował. Weszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko, zamykając oczy. Leżeć i myśleć. To bym mogła robić cały czas. Zapomnieć o otaczającym mnie świecie. O tym co się dzieje. Chciała bym odnaleźć moją rodzicielkę, ale boję się jej reakcji, jak na mnie zareaguje, czy przyjmie mnie z otwartymi rękoma? Chyba nie. Za bardzo się boję. Nie pomyślałam co na to jej obecny partner, czy ona wogóle żyję. Miejmy nadzieję, że tak. Uszanuje jej zdanie. Na takie spotkanie trzeba będzie się przyszykować. Zadzwoniła bym do Stelli, ale już późno. Jeszcze się wkurzy, że ją budzę. Ma takie humorki jak ja. Mogę powiedzieć Wam jak się poznałyśmy to było dość nie typowe spotkanie, a mianowicie na koncercie Justina Biebera. Tak wiem to śmieszne, sama nie mogę w to uwierzyć. to było kiedy miałam 13 lat. James go nie lubił, ale musiał iść ze mną. Na koncercie byliśmy w ostatnim rzędzie. Ja tam za bardzo nie chciałam tam iść no ale co zrobić. Ja stałam koło brata, a koło niego Stella. W pewnym momencie kiedy Justin zaczął śpiewać refren do piosenki Baby, zatkał uszy i zaczął krzyczeć. Wkurzyłam go i zaczęłam go uspokajać, a razem ze mną Stell i od tamtego momentu zaczęła się moja znajomość z Stellą. Dowiedziałam się, że mieszka kilka domów dalej od mojego. Nie wiedziałyśmy nawet o swoim istnieniu. I to przeraziło się w przyjaźń. Obydwie nie lubimy Biebera, ona słucha 1D. Ja tylko trochę, a to wszystko przez nią. Ja ogółem nie mam ulubionych gatunków muzyki, słucham to co wpadnie mi w ucho. Zrobiłam się trochę śpiąca, więc wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę łazienki. Nalałam do wanny wody, a w tym czasie zmyłam makijaż. Weszłam do wanny i mogłam się zrelaksować. Posiedziałam tam około 35 minut. Przebrałam się w koszulę nocną w odcieniu zieleni i weszłam pod ciepłą kołderkę, odpływając w krainę Morfeusza..(**)
Obudził mnie dzwoniący telefon. Z zamkniętymi oczyma sięgnęłam ręką po telefon znajdujący się na szafce nocnej, odebrałam nawet nie patrzając kto dzwoni i przyłożyłam telefon do ucha.
- Halo?
- Ty jeszcze śpisz? No ile można jest już 11! - Tak to była Stella, to pobudki w jej rodzaju.
- Śpię,.a co?
- Idziemy na zakupy?
- Jasne.
- A mogę do Ciebie wpaść?
- Wpadaj, drzwi pewnie otwarte, nie przejmuj się widokiem ojca i nie zwracaj na niego uwagi.
- Dobrze, zaraz będę. Kocham. Paa
- Ja bardziej. Paa - odłożyłam telefon i dopiero otworzyłam oczy. Wyszłam spod kołdry i pościeliłam łóżko. po wykonaniu tej czynności ubrałam się w to (bez torebki i kolczyków) i zeszłam na dół, z zamiarem przygotowania śniadania bez żadnych kłótni. James siedział w kuchni i jadł płatki z mlekiem, podeszłam do niego i pocałowałam w policzek. On zaskoczony sytuacja, wypluł płatki z powrotem do miski. Co u mnie spowodowało napad śmiechu. Ale i tak się uśmiechnął. Jak miło z jego strony. Haha. Wyciągnęłam z szafki nutelle i chleb, posmarowałam 2 kromki chleba i zaczęłam jeść. Nawet usłyszałam smacznego od brata. Oj coś jest nie tak.
- Co jest James, że jesteś dla mnie taki dobry?
- A co nie mogę być aż trochę miły dla siostrzyczki?
- no możesz, możesz przecież ja nic nie mówię. To przynajmniej mnie przytul. - Powiedziałam i wystawiłam podkówkę. Podszedł do mnie i mnie przytulił. Jej, jakie to fajne uczucie kiedy brat cię przytula, wtedy czujesz się tak bezpiecznie. Jak pamiętam to przytulił mnie ostatni raz rok temu na moje urodziny. Dziwne ale prawdziwe. - Ok koniec tych czułości. - W odpowiedzi dostałam tylko jego szczery uśmiech. I sobie pomyśleć jaki był by naprawdę , gdyby nie te narkotyki. Mam nadzieje, że przestanie, ale to będzie dla niego trudne jak i dla mnie.Skończyłam moje śniadanie, a do domu weszła Stella. Przywitałam się z nią przytulasem, a z James'em powiedzieli sobie ciepłe cześć.
- To co idziemy? - Zapytała z bananem na twarzy.
- Tak, tylko pójdę po pieniądze. -- Odpowiedziałam i pobiegłam na górę. Ojciec już w sypialni, chrapie i niech tak na razie zostanie. Wzięłam ze skarbonki 3 stówy. Zeszłam na dół i zaraz byłysmy w drodze na zakupy. Zahaczyłyśmy kawiarenkę i zamówiłyśmy po kawę na pobudzenie. Po niecałych 45 minutach byłyśmy w Centrum handlowym. Najpierw odwiedziłyśmy H&M , kupiłam tam turkusowe rurki, a Stella różowe. potem Nev Yorker tam tylko kupiłyśmy biżuterię. Jeszcze kilka kolejnych sklepów, gdzie znalazłyśmy sonie bluzki z nadrukami i napisami. Ostatni sklep jaki miałyśmy odwiedzić to sklep obuwniczy. Stella zdecydowała się na czarne szpilki a ja czerwone Converse. Po udanych zakupach, które zajęły nam 3 godziny, trochę zgłodniałyśmy, więc postanowiłyśmy zjeść w KFC. Zamówiłyśmy sałatki i cole. Wszystkie stoliki były zajęte, więc usiałyśmy przy 7-osobowym. Jadłyśmy i rozmawiałyśmy. W pewnej chwili Stella zrobiła taką minę jakby zobaczyła ducha. Nie wiedziałam o co jej chodzi iwęc odwróciłam ogłowę, ale zaraz wróciłam do swojej sałatki. W naszą stronę szło nikt inny jak One Direction Super, jeszcze ich tu brakowało. Podeszli i jako pierwszy zagadał chyba Liam z tego jak słyszałam, zapytał się czy mogli by się dosiąść, bo nigdzie nie ma wolnych miejsc. W odpowiedzi Stell powiedziała ' Tak oczywiście' Nudaa. Nie chce z nimi przebywać, no ale jesli dla mojej przyjaciółki to takie ważne, to .. ehh... zostanę i postaram się być przynajmniej trochę miła. Z lewej strony usiadł Zayn a z prawej Louis. Supeer, po prostu bomba. Zaczęli się tam przedstawiać srutututu. Wyciągnęłam telefon z kieszeni i zaczęłam przeglądać co dzieje się na TT.
- Mia! - Krzyknęła Stella.
- Co?- Powiedziałam
- Przedstaw się im. - jezu jak bys nie mogła za mnie.
- Mia. Mia Spenncer. Miło mi.
- A to.. - Nie dokończyła bo jej przerwałam.
- Tak, wiem One Direction! - Krzyknęłam w jej kierunku, ale zaraz przeprosiłam, odeszłam ze stołu zabierając rzeczy i wychodząc z KFC. Jak mnie o denerwuję, cały czas o nich gada to jeszcze spotykamy ich na zakupach. Chyba lepiej być nie może. Z tyłu słyszałam swoje imię. Ok, teraz będzię gorzej, odwróciłam się i zobaczyłam jednego z nich a mianowicie Styles'a .- Co chcesz? - Zapytałam z niechęcią w głosie
- Pogadać - powiedział łapiąc mnie za nadgarstek.
- O czym ty chcesz pogadać? - Zadałam kolejne pytanie, wyrywając swoją rękę.
- Ogółem. Poznać się. Daj sobie przynajmniej 20 minut. - Prosił
- 10 - odpowiedziałam
- Dzięki- Powiedział i ukazał swój szereg białych zębów. Spojrzałam jeszcze w jego tęczowki. Można było z nich odczytać pełno pozytywnej energii. - To mogę przynajmniej sie troche o tobie dowiedzieć? Chodź pójdziemy do parku. - dodał i ruszyliśmy w stronę wyjścia.
- to tak nazywam się Mia, to już wiesz. Mam 17 ;at. Mieszkam w Londynie z 19 letnim bratem James'em i ojcem który jest nie obliczalny. Nie pytaj czemu. Mama zostawiła mnie tate i brata kiedy miałam rok. O szczegółach nie powiem bo sama nie wiem. Interesuję się tańcem. i tyle.- Powiedziałam i spuściłam głowę w dół, bo przypomniały mi się problemy James'a. Harry opowiedział o sobie dośc dużo, że ma starsza siostrę Gemmę. Ze kocha koty. I dużo więcej ale i tak to już wiedziałam bo Stelle mi mowiła. Ale i tak słuchałam go z uwagą.
--------------------------
Jutro połącze 2 częśc z 1, bo jest już późno i muszę kończyć. Mam nadzięję, że się podoba ;D
@Crossroads_1D
Super rozdział, czekam na następny :D xx
OdpowiedzUsuńno siemka . znowu ja . ja już czytałam dużo , prawie wszystko , ale to nie koniec :D
OdpowiedzUsuń~Anka~ ;*
pozdro dzieci 1D :D
Super!
OdpowiedzUsuń