wtorek, 28 sierpnia 2012

#001 Część 2

Przez następne 5 minut szliśmy w ciszy, aż nie doszliśmy do parku. Dałam mu te dodatkowe 10 minut, bo jako jedyny zdołał wyciągnąć mnie na rozmowę w pierwszy dzień spotkania. To do mnie nie podobne no ale kobieta zmienną jest. Zachowywałabym się inaczej, ale nie potrafię zaufać mu tak szybko. . I to od jakich 3 lub 4 lat. To było wtedy kiedy chodziłam jeszcze z takim jednym Josh'em, najfajniejszym kolesiem z całej szkoły. Rzucał te wszystkie laski po tygodniu. A ja naiwna mu uwierzyłam, że mnie nie skrzywdzi nie złamie serca, tak jak zawsze to robił. Obiecał, że będzie pięknie tak jak w bajce. Bajka? Nie to nie do niego, po prostu frajer, który łamie serca dziewczyn. Prawdopodobnie  chodził z tymi wszystkimi dziewczynami tylko dla tego, że były ładne.Lol. Nigdy więcej nie chciałabym zobaczyć go na oczy, a jakby to się zdarzyło to nie  ręczę za siebie. Złamał mi serce w 2 tydzień naszego 'związku'. Poszłam do parku się przejść. Po jakiś 10 minut zauważyłam go z kolejną laska. Zbulwersowałam się i dostał z liścia. Należało mu się. Mogłam mocniej, no ale nieważne. Wracając do rzeczywistości to usiedliśmy na pobliską ławkę, a torby odłożyłam na bok.
-Będziesz mieć powód do radości.-powiedziałam i zerknęłam na bawiące się dzieci.
-Niby jaki?-Zapytał z zaciekawieniem.
-Dałam ci te 20 minut-Odpowiedziałam bez entuzjazmu.
-Dzięki, ale mogłabyś być przynajmniej troszeczkę miła.- Powiedział z podniesionym tonem
-Nie przyszłam to dobrowolnie, tylko mnie namówiłeś, a poza tym to miała być rozmowa o poznaniu się a nie kłótnia.- Powiedziałam również tak jak on.
-No dobrze, ale dlaczego ty tak się zachowujesz? Masz jakieś problemy albo coś?--Zpytał już mniej zdenerwowany, z nutką troski.
-Nawet jak mam to co? Nie powiem ci bo cię nie znam i nie potrafię szybko ufać ludziom. - Odpowiedziałam.
- Ktoś Cię skrzywdził?-Zapytał znowu. No ja go chyba rozwalę. Mówię, że mu nie powiem a ten dalej swoje!
-Ładną mamy pogodę prawda?- Zapytałam znudzona
-Nie zmieniaj tematu.
-Harry, kurde. Nie rozumiesz, że może ten temat jest dla mnie trudny albo coś, że nie mam ochoty o nim rozmawiać.? Powiem ci jak będę na to gotowa. A teraz przepraszam,ale muszę już iść.- Położyłam mu tylko na kolano numer telefonu, wzięłam torby i wyszłam z parku. Przez chwilę słyszałam jak Styles mnie woła a potem tylko jak klnie pod nosem. Wyjęłam Iphona z kieszeni i napisałam smsa do Stelli żeby przyszła do mnie za 30 minut, bo muszę z nią porozmawiać. Do domu miałam jakieś 25 minut drogi, więc, zwączyłam sobie w telefonie jakąś gre o pingwinach i zaczęłam grać, aż do momentu aż się z kimś nie zderzyłam i o mało co Iphon nie wypadł mi z rąk.
-Uważaj jak chodzisz!-Krzyknęłam
-Przepraszam, nie zauważyłem Cię.-Powiedział, kiedy podniosłam głowę w końcu mogłam zobaczyć kto to był. Był to chłopak o brązowych włosach i on mi kogos przypominał. Ojapierdziele to Bie..bieb...bieber! O fuck.
-Przepraszam, muszę już iść- Powiedziałam omijając go i poszłam w stronę domu.
-Mogę przynajmniej dowiedzieć się jak się nazywasz?-Krzyknął
-Mia Spenncer!-Odpowiedziałam też krzycząc-kurdę ja to na głos? No to mam przerąbane.
-Dzięki!- Odpowiedział, a ja nie zwracając uwagi, po prostu poszłam dalej. Czy coś jeszcze mnie dzisiaj spotka? Miejmy nadzieję, że nie. Doszłam do domu i weszłam w głąb. W kuchni stał James i Logan. Super, zabijcie mnie! Proszę. Omijając ich wielkim łukiem weszłam po schodach i weszłam do pokoju, zamykając drzwi, a torby rzucając w kąt. twarzą rzuciłam się na łóżku ciężko wzdychając. Pomijając te wszystkie fakty, że spotkałam 1D, JB i Logana w domu to wszytko było by ok. Dlaczego los mi to robi?! Myśląc o tym wszystkim, po prostu zasnęłam. Kiedy otworzyłam oczy przeżyłam tak jakby szok. Koło mnie siedziała Stella. Wystraszyłam się jej i spadłam z łóżka z wielkim hukiem. Ona na mój widok po prostu wybuchła  śmiechem
-Hahhahaahaa, Mia ty kaleko!- Powiedziała podając mi ręke. Złapałam ją i razem usiadłyśmy na łóżku.
-Stell,chiałam Cie przeprosić, za to moje zachowanie w galerii przy twoich idolach.
- Ja też cię przepraszam, powinnam pójść za tobą, a nie z nimi zostać na tym polega przyjaźń.
-Nic się nie stało. Naprawdę. -Powiedziała i mnie przytuliła.-Przepraszam, ale muszę już wracać bo rodzice się drą. Paa-Powiedziała i wyszła. Poszłam do łazienki wziąść szybki prysznic. Przebrałam się w piżamkę i weszłam pod ciepłą kołderkę, odpływając w krainę Morfeusza.
-----------------------------------------
Kurdę przepraszam ;(
Mało napisałam, ale to przez to, że miałam jutro jechac do szpitala, ale okazało się, że jednak nie -.- :D
Nawet dobrze, obiecuję , ze jutro albo po jutrze dodaaaam 2 rozdział o wiele dłuższy. Przysięgam. ♥
Tu macie zdjęcie jak wygląda Logan:

@Crossroads_1D

4 komentarze:

  1. LOL . Daj mi jeszcze na fb . Miałaś swoją sznsę :D dam Ci ... kiedyś ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział. Czekam na kolejny ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!
    Czekam na następny :D xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny! Czekam na nn :p

    OdpowiedzUsuń